Od zawsze doceniałem autentyczność. W każdej formie wyrażania siebie, we wszystkim. Potępiałem przeróżne przeszkadzajki, które były nieetyczne z mojego punktu widzenia. Denerwowały mnie wszelkie próby strugania Marlona Brando przez ludzi, którzy w rzeczywistości wychodzili z domu wyłącznie po czerstwe pieczywo. Zdarzała się reprezentacja rzekomej biedoty, która po bliższej lustracji posiadała bluzę o większym nominale niż ponad połowa mojej garderoby. Kolejni manifestowali w swojej twórczości przywiązanie do szacunku i lojalności, a obnosili się z ludźmi jak z wystającym leśnym pniakiem, o który się właśnie potknęli.
Jeśli biadolę o szanowaniu człowieka, nie śmierdzę hipokryzją. Dzisiejsi ludzie gardzą podstawowymi wartościami, ponieważ zmusza ich do tego rozwiązłość tej planety. Wszakże zgodnie z tym możemy sobie pozwolić na usprawiedliwianie, lecz w tym czasie wolę skupiać się na oddawaniu szacunku bliźnim niż na zastanawianiu się, czy jestem poważany przez kogokolwiek. Jak wierzysz w karmę, to finalnie przecież wszystko będzie po twojej myśli.





