Jeśli gdziekolwiek znajduje się początek czegoś, zobowiązanie do rzetelnej kontynuacji jest jeszcze większe. Olbrzymie wręcz. Podobnie mają się sprawy z kulturą hip-hop. W Będzinie należy upatrywać jej zagłębiowskich zalążków, więc uprzejmie proszę dopowiedzieć resztę. Skutecznie i zdecydowanie rozpatrzył moją propozycję o udziale w tymże cyklu. Koleżka, który według mnie należycie spełnia obowiązki podyktowane przez miejską tradycję. Prywatnie mój człowiek, jak mawiał Frank Lucas.
Nazywaj jak chcesz tego chłopaka, ale jedno jest pewne. Członek szanowanego na lokalnych ziemiach kolektywu Fresh Flava. Wespół z innymi, jeździ od niedawna po Polsce, w sposób czynny potwierdzając, że bboying wymyślili Sumerowie. A przynajmniej koła, czyli najważniejszy wynalazek ludzkości, zastosowany między innymi w kulturze hip-hop.
Wszystko przed nim i nie mniej już za nim. Tym bardziej, że swoją pasję traktuje sumiennie i ambitnie, z dawką zaangażowania. Wiedzą na temat kultury mógłby zawstydzić specjalistów. Znam z autopsji. Zresztą nie przedłużajmy jego sylwetki. W sensie dosłownym, ponieważ już wyrósł strasznie oraz w domyśle przedstawienia postaci. Wystarczy, że dialog wydłużył się o przysłowiowy kwadrans (wszak skrycie tego oczekiwałem). Dziś – z trudnością odciągnięty od koła – Bboy Majkel.




