Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mc'ing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mc'ing. Pokaż wszystkie posty

5 listopada 2011

Najwięksi fani OutKast w Polsce #4 - Karolina T.

Najbardziej nieodżałowana diwa, jaką znam (na szczęście osobiście), z zakresu polskiej tożsamości kultury hip-hop. Wszechwiedząca, mówiąc ściślej. Kolekcjonerka czarnych płyt, pomimo że nieustannie odkłada oszczędności na swoje wymarzone gramofony. Skarbonka jednak notorycznie okazuje się nieszczelna. Ewentualnie oszczędza w durszlaku. Aktywistka na studiach i nie mam wcale na myśli jakichś żmudnych, szemranych posiedzeń samorządów. Swoją miłością do czarnych brzmień po prostu propaguje hip-hop…

Gdzieniegdzie udzielała się dziennikarsko, lecz przerwała przez znajomość języka chińskiego. Wymagano nazbyt wiele, dzięki bezpośrednim skojarzeniom z tanią siłą roboczą. Natomiast wiedzą odnośnie, parafrazując, Świrniętych z Atlanty, mogłaby zawstydzić niejednego z największych fanów. Karolina T. – niczym z Interwencji. Prawa ręka agencji koncertowo-wydawniczej Stay True.
 

29 października 2011

Najwięksi fani OutKast w Polsce #3 - Dawid Bartkowski

Nie napisał jeszcze książki, ani nie poprowadził nigdy muzycznej części odcinka Teleexpressu – jednym słowem nie zyskał sztucznej rozpoznawalności pośród odbiorców spoza kręgów kultury hip-hop. Powątpiewam wręcz w istnienie ludzi, zwłaszcza ze środowiska, którzy interesują się dziennikarstwem niezależnym, a jego personalia nawet nie obiły im się o uszy. Jednak wygłodniałym wiedzy z zaszczytem przedstawiam jego osobę.

Gdyby zobrazować jego pasję, nie zmieściłaby się w obszarach dostępnych dla ludzkiego oka. Gdzieś usłyszałem, że prywatnie uważa się za egocentryka. Przesłuchał wszystkie płyty świata, a przynajmniej sprawia takie wrażenie. Niemniej, nie zamierzam wchodzić z nim w szranki w tejże kwestii. Od niedawna współpracownik popularnego ostatnio portalu Popkiller, lecz największy rozgłos zawdzięcza swojemu autorskiemu blogowi, który bez przeszkód znajdziemy pod adresem raporthh.blogspot.com. Skoro zauważyłem, że perswadował wszystkim jakoby OutKast był najlepszym zespołem na świecie, niezwłocznie postanowiłem doń napisać. Dzisiaj niecodziennie pod ostrzałem – Dawid Bartkowski.

23 października 2011

Najwięksi fani OutKast w Polsce #2 - Andrzej Cała

Byłoby sporym nietaktem, gdyby ów cykl zacząć od innej postaci. Niejednokrotnie przecież w swoich licznych publikacjach stawiał twórczość wariatów z Atlanty na piedestale. W publikacjach, które pozostawił w magazynach: Aktivist, HIRO, Gazeta Studencka, Laif, kultowych Ślizg i Dos Dedos, Klan po reaktywacji oraz w portalu Clubber.pl. Współtwórca popularnego leksykonu Beaty, Rymy, Życie… oraz bliźniaczego Dusza, Rytm, Ciało… traktującego o muzyce r’n’b i soul.

Podobnież jest nałogowym kolekcjonerem, szczególnie oryginalnych płyt, który swoją ekspozycję buduje na szeroko pojętej czarnej muzyce. Najszczelniejszym dowodem na niestrudzoną pasję wkładaną w swoją branżę, w odróżnieniu od klasycznych rzemieślników, jest prowadzony przezeń blog, który znajdziemy pod adresem andrzejcala.blox.pl

Dla mnie natomiast czystą przyjemnością był brak odmowy na mój pomysł i piorunująco szybki odzew z oczekiwaną przeze mnie zawartością. Andrzej Cała – pierwszy bohater cyklu wraz ze swoim osobistym spojrzeniem na fenomen omawianych wizjonerów.

16 października 2011

Najwięksi fani OutKast w Polsce #1 - Wprowadzenie

Pewną frazę traktuję już chyba jak życiowe motto, gdyż właśnie niechcący przyłapałem się na jej nadużywaniu. Jestem mianowicie największym fanatykiem na świecie dwóch zespołów, a przynajmniej u siebie w mieście. Jednym z nich jest OutKast - dwoje niszczycieli z Atlanty.

8 października 2011

The Rep Grows Bigga: S01E01


Warszawski kolektyw, który istnieje niezmiennie już od 1999 roku. Niestety wielu myślało, włącznie ze mną, że zespół ucichł z nieznanych powodów lub pozwolił porwać się kosmitom. Po wydanym w 2004 roku debiutanckim krążku Siła Woli, dotychczas otrzymaliśmy jedynie czcze zapowiedzi drugiego LP. Pomijając zobrazowany teledyskiem, utwór hołdujący Powstaniu Warszawskiemu.

Wspomniany debiut promowany był dwoma singlami, które swoją drogą osiągały niezłą rotację na wizji, wówczas niebrzydzącej się muzyką rap. Poza był prześmiewczym i klimatycznym numerem, natomiast poważniejszy, tytułowy Siła Woli przyniósł grupie głębsze rozpoznanie i rozgłos. Z grubsza rok przed premierą albumu.

Kultura hip-hop jest wyznacznikiem marzeń. Hałaśliwie pragnę obwieścić, że w chwili obecnej spełniłem jedno z nich. Nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze zobaczę ich koncert lub posłucham jakiegoś premierowego nagrania (wcześniej w pobliżu nie grali lub byłem za młody na dalekie pielgrzymki w głąb Polski), aż nagle miałem sposobność odbycia obszernej rozmowy z uwielbianą ekipą z dzieciństwa, którą do dzisiaj darzę ogromnym szacunkiem.

Skąd mogłem przypuszczać, że wspólnie zbudujemy tak długą i wciągającą lekturę. Mojej radości i zaskoczenia z tego powodu nikt nie jest w stanie zmierzyć. Nazywają się dosyć charakterystycznie i dwuznacznie. Z jednej strony w ich domenie jest ukryta nazwa rodzimego osiedla, z drugiej fraza będąca wyrazem ciągłej pogoni za nieosiągalnym. Ostrzegam wszystkich, przed państwem prosto z warszawskiej Woli – Kwadratura Koła!
 

1 października 2011

ZaTRUta Osobowość

Przebąkiwałem gdzieniegdzie, że upodobania są odzwierciedleniem osobowości. Niespecjalnie jednak lubię zdolność myślenia, lecz najczęściej wzbraniam się przed ucieczką. Zazwyczaj stoję naprzeciw jakiejś zagwozdki, która w konsekwencji wywołuje nawet przegraną w zmaganiach ze spaniem. Wystarczy jakakolwiek melodia lub szczątkowy wers, aby w poszukiwaniu źródła trapiącego fragmentu być nieśpiącym jak Al Pacino. Pewnej nocy natomiast rozpocząłem konfrontację z porcją pozornie niepotrzebnej refleksji. Niepotrzebnej, ponieważ nie łechtała mnie pomiędzy nogami. Ale pozwoliła na męczeńską przechadzkę przez błędne koło, gdzie schodząc na zbocze, wprędce wywnioskowałem następującą rzecz. Wspomniane gusta odpływają z miałkim prądem bezmyślności.

Nie przekazałbym głowy pod zastaw, lecz żywię pewne nadzieje, że mógłbym być przyzwoitym obserwatorem ludzkich zachowań. Jak na osiedlowego socjologa przystało, jestem uważnie skupiony na codziennych perypetiach projektów, przejęty staczaniem się bliźnich w kierunku brudnego bagna i skoncentrowany nad ucieczką przed destrukcyjnym dobytkiem ciemnych bram i klatek. Etap podwórkowych perypetii przeminął bezpowrotnie, użytkowanie mieszkania tworzyło wtedy wyłącznie synonim noclegowni. Nadmieniony etap wzbogacił właściwie charakter, który przygody z serwerem jedynie imitują złaknionym niedorostkom. Fragmentarycznie śledzę przeróżne fora, czyli wylęgarnię bezmyślnej głupoty i zasugerowanych konformistów. Zresztą już połowiczne obeznanie tematu skłania do namysłu.

25 września 2011

Zatruta Osobowość: Prolog

Dla jednych gust jest wyłącznie statystyką, wyselekcjonowanym rankingiem lub bzdurnym uzupełnieniem. Ewentualnie czyjąś rekomendacją. Od dawna wychodzę naprzeciw, ponieważ według mnie gusta są odzwierciedleniem charakteru i osobowości, dyktandem wielu ważnych decyzji. Przecierają z pewnością wiele szlaków, wpływają na przetrwanie i mają poniekąd olbrzymi wpływ na życiową jakość. Weryfikując, kwestia gustu!

Jeszcze niejeden raz postaram się udowodnić, a znając moją ciężką i skomplikowaną naturę, rozkażę uzmysłowić powyższe dyrdymały nawet z użyciem sił zbrojnych przeciwko opornym. Mam nadzieję, że nie spaprałem sprawy i moja silna więź z upodobaniami została uwypuklona powyżej. Natomiast zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie znajdujemy się w jedynym miejscu i czasie, abym mógł odważyć się na najbardziej osobisty dotychczas krok. Niewidoczny już z dołu, rozmiar rangi tego momentu zmusza mnie do podziękowań. Kolosalnych jak wspomniana ranga podziękowań, za całokształt, ponieważ w kształtowaniu gustu nigdy nie narzekałem na samotność…

17 września 2011

The Rep Grows Bigga: Pilot

Od zawsze doceniałem autentyczność. W każdej formie wyrażania siebie, we wszystkim. Potępiałem przeróżne przeszkadzajki, które były nieetyczne z mojego punktu widzenia. Denerwowały mnie wszelkie próby strugania Marlona Brando przez ludzi, którzy w rzeczywistości wychodzili z domu wyłącznie po czerstwe pieczywo. Zdarzała się reprezentacja rzekomej biedoty, która po bliższej lustracji posiadała bluzę o większym nominale niż ponad połowa mojej garderoby. Kolejni manifestowali w swojej twórczości przywiązanie do szacunku i lojalności, a obnosili się z ludźmi jak z wystającym leśnym pniakiem, o który się właśnie potknęli.

Jeśli biadolę o szanowaniu człowieka, nie śmierdzę hipokryzją. Dzisiejsi ludzie gardzą podstawowymi wartościami, ponieważ zmusza ich do tego rozwiązłość tej planety. Wszakże zgodnie z tym możemy sobie pozwolić na usprawiedliwianie, lecz w tym czasie wolę skupiać się na oddawaniu szacunku bliźnim niż na zastanawianiu się, czy jestem poważany przez kogokolwiek. Jak wierzysz w karmę, to finalnie przecież wszystko będzie po twojej myśli.

11 września 2011

50% reedycji

Niespecjalnie lubię reedycje (zdecydowanie wolę pierwotne wydania), lecz uwielbiam niekiedy zastosować prowizoryczne odkurzenie kilku starych nagrań mojego autorstwa. Przecież ktoś mógł przeoczyć (szczególnie wakacyjne premiery ze względu na rozjazdy) przez niedopilnowanie przeze mnie nieprzemyślanej promocji. Jestem natomiast kolekcjonerem, który wchłania krążki, a wydania kolekcjonerskie wprawiają mnie w zachwyt.

Ubóstwiam inspirujące rozmowy, a dzisiejszy zabieg jest pośrednim wynikiem kilku z nich. Zamiary dzisiejszej publikacji rysowały się już od zamierzchłych czasów, ponieważ z dotychczasowych codziennych dialogów wywnioskowałem, że pewna rzecz została niesłusznie pominięta. Pewna nierozłączna zawartość mojej ostatniej produkcji – Aluzji. Kontynuacja Sugestii pod względem liczby pobrań nie zadowoliłaby nawet największych entuzjastów, większość z odbiorców zwróciła uwagę wyłącznie na utwory. Niedzielne południe stwarza idealną sposobność na publikację (perfekcyjnie wstrzela się w profil), ponieważ owa zawartość zajęłaby około trzech uncji moich publicystycznych brzdęków.

Wzburzony przez niedopatrzenie adresatów, przedstawiam wkładkę - nazwaną wówczas przeze mnie cyfrową prowizorką wymyślnej poligrafii. Zwłaszcza ze względu na zaangażowanie i nerwy włożone przez Oldzię, która podjęła się realizacji mojego kaprysu (dozgonne dzięki!). A nie chcielibyście, żeby szorstki połysk tej prowizorycznej poligrafii rzeczywiście błyszczał w waszych rękach? Szczególnie chwilę po włożeniu płyty w odtwarzacz, wyciągniętej z plastikowego pudełka… Tylko sugeruję…!

POBIERZ wkładkę

Fragment dla niezdecydowanych:
Dostajesz więc obraz ironii, satyry, nieco egocentryzmu, ale też część mojej osobowości, wrażliwości i intymności. Całość podana na tacy wykwintnie (wykwintność w pojęciu oryginalności, wyszukania, ponieważ to moje priorytetowe wartości). Leniuchy, bądź zwolennicy prostoty usłyszą ciężki przekrój rzeczywistości, nierzadko zresztą dołujący (część z lenistwa nawet nie spojrzy na ten słowotok), natomiast miłośnicy intrygi wezmą lupy za pazuchę i ze zwinnością Holmesa zrobią obrzydliwą rewizję, by znaleźć drugie dno.

Nie mogę w sumie zaprzeczyć, że go nie ma, ponieważ oprócz faktów, kierowałem się emocjami. Tematyka z kolei ma swoje jasne źródła zebrane z ulic, wiarygodne i autentyczne. Zatem Aluzja jest tylko igłą dla potężnie nadętej frustracji i kumulacji moich przeżyć, pasm niepowodzeń. Traktuję ją bardzo osobiście oraz symbolicznie, ponieważ zapowiada pozbycie się pewnego balastu, nie wartego przedstawiania szerszej publiczności.

4 września 2011

Prawdziwy hip-hop jak Das EFX

Stwierdziwszy z grubsza, funkcjonalność kultury hip-hop w polskiej świadomości plasuje się na nienagannej pozycji. Opryskliwa młodzież już w podstawówkach rozpoznaje charakterystyczne pokrzykiwania Jamesa Browna, nieśmiałe chłoptasie na dyskotekach gimnazjalnych zdobywają swoje pierwsze dziewczęta wychodząc z koła, a w liceum sprawnie łączą wszystko w jedną całość, bazgrząc na przedostatniej kartce brulionu zamiast słuchania nudnego zrzędzenia niedorozwiniętych polonistek. Niestety na najbardziej legendarną postać ze społeczności kultury hip-hop, często bez jakichkolwiek prawidłowych uzasadnień, typują Tony’ego Hawka lub Michael’a Jordana. Przynajmniej zażegnano już bolączkę, dotyczącą różnic pomiędzy rapem, a hip-hopem… Alleluja!

Splamiona błotem z cudzych podeszew historia Polski, wykształciła w naszych głowach pewną sposobność. Zaspokojone potrzeby zastępujemy nowszymi, pożądanymi bardziej. Ubodzy Kowalscy! W gąszczach bólu poznaliśmy esencję kultury hip-hop, a teraz usilnie pragniemy odszukać jej prawdziwą odsłonę… Prawdziwy hip-hop… Prawdziwy…

13 sierpnia 2011

Modest - Rzekłby Tadeusz R. (Cok Remix)

Mój koleżka Cok niejednokrotnie wspominał, że zostanie menadżerem kilku miejskich legend, które zasługują na mainstreamowe wojaże, lecz podejmują w tym kierunku tylko skrajnie leniwe kroki. Nie jestem oczywiście żadną legendą (zostawmy to miano dla Michaela Jordana), lecz Cok chyba postanowił złapać pierwsze doświadczenie jeśli chodzi o management. W końcu wyrwał ze snu - siłą rzeczy - promocję Aluzji - naszego wspólnego dzieła sprzed kilku miesięcy. A że jest uzdolnionym producentem...

Przesłuchaj utwór na oficjalnym blogu Coka (znajdziesz tam również resztę jego autorskich kompozycji).

11 sierpnia 2011

RAP TOP 10 z metką: pół żartem, pół serio


Chyba nikt jeszcze nie sprawił, że znalazłem się przed taką zagwozdką. Opis dziesięciu ulubionych płyt z zeszłego roku to już jest kolosalna kłoda pod nogami, biorąc pod uwagę płodność dobrych premier ostatnimi czasy, a gdzie tam dopiero krążki z nieokreślonej ramy czasowej (a niech mnie!). Dlatego na przekór, podkuszony pewnym prywatnym zdarzeniem…

2 lipca 2011

Koncert upamiętniający Magika - zagrałem w filmie!


Jeśli spytałbyś mnie o wizytówkę Sosnowca, z przebiegłym uśmiechem na ustach wskazałbym lokal z turecką jadłodajnią. Prawdopodobnie ktoś inny uparłby się przy pomniku Jana Kiepury lub Miejskim Domu Kultury Kazimierz, lecz jest to już kwestia opinii, wymieszanych zresztą jak korzenie niemalże większości mieszkańców. W przypadku Katowic sprawa wydawałaby się równie niejednoznaczna, lecz sądzę, że jednak Spodek byłby wymieniany najczęściej. Obiekt, którego stawiam na równi z egipskimi piramidami, oczywiście w aspekcie znikomego pochodzenia.

Nie widzę zaś w tym nic dziwnego, że pośród prestiżowych imprez kulturowych, sportowych, przełomowych czy siatkarskich, znalazło się również miejsce na widowisko żegnające pewien legendarny kolektyw. Twórczość owego zespołu miała powtórnie zabrzmieć 31 maja 2011r., a osobnikom mojego pokroju przyniosła niezapomniane wręcz wrażenia oraz pozwoliła zadebiutować na parkiecie Spodka po 22 latach od daty urodzin.

12 czerwca 2011

Slums Attack - Reedukacja [Fonografika, 2011]


W miejscu i czasie, wręcz przepisanym z tytułu najlepszej pozycji Siergia Leone z 1984 roku, kiedy członkowie EPMD, konsekwentnie robiąc biznes, jeszcze nie wiedzieli, że w 2009 roku efektownie powrócą po latach; Big Daddy Kane bał się nawet rozważać nad rychłym zwieńczeniem kariery; Lawrence Parker sukcesywnie pouczał, ale jeszcze w BDP; a w Polsce czołówka warszawskiej sceny dopiero przeżywała późniejsze wspomnienia na kolosalny posse-cut A Pamiętasz Jak?, gdzieś w stolicy niegdysiejszego Księstwa Poznańskiego, powoli raczkując, kształtowała się historia legendarnego już kolektywu – Slums Attack.

9 czerwca 2011

Prapremiera, Premiera, REPREMIERA (sic!) ?

Potrzebowałem zmiany. Człowiek czasami potrzebuje zmian, żeby nie popaść w martwą wegetację. Szczególnie, gdy nie zawsze jest kolorowo. Powiedzmy, że długo mnie nie było. Ponad miesiąc. Przymusowy urlop ze złośliwością, spięciami, hipokryzją, adrenaliną. Czasami zdarzał się jakiś szczęśliwy splot wydarzeń, zesłany przez los, ale niestety bywały to skrajne przypadki. Wykluczyłbym z nich pewien dylemat. Prawdopodobnie najmniejszy, lecz nie mniej istotny.

19 kwietnia 2011

RECENZJA: Cok Remixuje Guru Of GangStarr: Tribute [2011, Wyt4nie Records]

Gang Starr vs. Cok
Połączeni przez zbieg okoliczności, rozłączeni przez intrygi. Niemniej jednak stworzyli unikatowe brzmienie, wznosząc pasjonujący hip-hop o krok w górę i niejednokrotnie narzucając pewne trendy. Wszechmogący geniusz gramofonów i Akai MPC, wraz z współziomkiem o nadprzyrodzonym i rozpoznawalnym głosie. Jedynie dla niedowiarków formalnie przestali istnieć w 2003 roku, gdyż ich muzyka nadal wypełnia przytłaczające ściany pokoju każdego niepoprawnego fanatyka. Niezliczonych dowodów szukać na próżno, każdy świadomy słuchacz znajdzie ich w przysłowiową cholerę. DJ Premier i Guru zapisali złote karty historii, których wydźwięk i brzmienie jest niezastąpione, niedoścignione i nieporównywalne.

14 lutego 2011

Modest - Aluzja [2011, Wyt4nie Records]



Sugestia, bo tylko sugeruję..., by pobrać najnowszą produkcję spod szyldu WYT4NIE Records.

MODEST - ALUZJA EP

8 stycznia 2011

Cok - 2861 Mixtape


Dziś, w specjalnym, choć nie lubianym przeze mnie dniu wrzucam newsa. Zawsze na blogu wypisywałem rzeczy związane z produkcją, tym razem jest jednak inaczej. Prostu z mostu – mój nowy mixtape o tytule ”2861”. Możesz ściągnąć go pod tym linkiem:

http://wyslijto.pl/files/download/j1sa4dn7sl

6 października 2010

Polish Tribute to Guru (Sosnowiec 2010)

Dziewiętnasty dzień kwietnia przyniósł obficie niewesołe wieści i niestety już na zawsze będzie wygłaszał rocznicę śmierci pewnej autorytatywnej osobowości. Ponieważ zostawił nas wielki mentor i zewsząd poważany człowiek. Założyciel legendarnego kolektywu Gang Starr; autor niebagatelnej fuzji jazzu z rapem pod postacią cenionej serii Jazzmatazz; współtwórca sukcesów legendarnych nazw z rapowego półświatka, takich jak Jeru The Damaja, Group Home, Afu-Ra, czy Bahamadia, którzy z kolei krzewili inspirację dla szanowanych nazwisk na świecie, nawet z naszego rodzimego podwórka! Indywidualność, której nieodłącznym mianownikiem był uniwersalizm, przesiąknięty najważniejszymi wartościami. Dla najbliższych Keith Elam, jednakże dla sympatyków gatunku Guru (Gifted Unlimited Rhymes Universal, Baldhead Slick, Don Gurrizy). Zakładam, że statystyki katowania w odtwarzaczach wplecionych powyżej produkcji, zapewne odnotowały kolosalną zwyżkę tego dnia.

1 sierpnia 2010

Dźwięku Struktura - Powrót do hip-hopu


Klasyczny rap stał się modny. Zaczynając z nim przygodę, czułem się trochę wyalienowany. Wydawało mi się, że tylko ja dostrzegam coś wyjątkowego w tych brudnych loopach. Dzisiaj natomiast, każda wychodząca produkcja jest sygnowana boom-bapem, jakimi to nie tłustymi werblami i perfekcyjnie ciętymi samplami. Przereklamowane. Pomijam już fakt, że bliżej im do Kanyego Westa niż do Livin' Proof.

Rzuć okiem na najpopularniejsze wpisy...

...jeśli jeszcze nie widziałeś pozostałych!